Pokazywanie postów oznaczonych etykietą scrap and skill. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą scrap and skill. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 sierpnia 2014

Art journal

Zawsze strasznie podobały mi się Art Journale. Są moim zdaniem niesamowitą sztuką samą w sobie, genialnym sposobem na uchwycenie myśli, nastroju, wspomnienia, a przy tym (jak się okazuje) są tak wolną, pozbawioną wszelkich zasad świetną zabawą!

Jak to ze mną bywa - bałam się art journala jak ognia, nie wiedziałam jak zacząć, ani "z czym to się je". Wiedziałam, co bym chciała uzyskać, ale nie miałam pojęcia jak ;)
Strasznie mnie to denerwowało, tym bardziej, że jestem osobą bardzo, ale to bardzo cytatową, hasłową i aforyzmową. Odkąd pamiętam zapisuję wszystko - złote myśli, sentencje, fragmenty książek, przemyślenia, teksty piosenek.
Mam kilka, jak nie kilkanaście zeszytów poświęconych własnie na to, gromadzonych przez wiele lat.
Czy art journal nie jest doskonałym środkiem na przelanie ich w emocje?
Swoją drogą to niesamowity paradoks, że rzeczy, których irracjonalnie boję się najbardziej, po spróbowaniu wydają mi się tak naturalne, jak oddychanie i sama sobie zadaję pytanie "czego ja się bałam?".

Na ogólnopolskim zlocie scrapbookingowym miałam niezwykłą przyjemność podpatrzeć Martę, czyli Jamajkę w "akcji". Tej Pani chyba nikomu nie trzeba przedstawiać, jej prace, w tym art journalowe wpisy zapierają dech w piersiach!
Dzisiaj mam dla Was moje 3 pierwsze wpisy, które chciałam dedykować właśnie Jamajce -  "matce chrzestnej" mojego przełamania w tej dziedzinie, chociaż stylami się trochę różnimy to wierzcie mi, że jej rady niezwykle mi pomogły!

1#
Mój pierwszy wpis powstał jako wstęp, otwarcie całego art journala. Wiedziałam o nim wszystko, zanim w ogóle pomyślałam, żeby go w końcu zrobić, a zaskakiwał mnie na każdym kroku. I gdy sobie to uświadomiłam, to samo w sobie było niesamowite! 










2#
Mój drugi wpis powstał w związku z wyzwaniem projektu Scrap'n'skill - nielubiany kolor. Nie lubię różu, a raczej nie umiem go używać. Wydaje mi się taki... RÓŻOWY! Paradoksalnie lubię go bardzo w pracach innych, a szczególnie w pracach Kasi Krzymińskiej - Czekoczyny, gdzie ten kolor wręcz "wybucha". To własnie prace i styl Czeko były inspiracją dla mnie przy powstawaniu tej pracy.
Po zrobieniu bilansu zysków i strat trudno mi wystawić samoocenę. 

Czy wyszło tak, jak chciałam? Nie.
Czy się tym przejmuję? Absolutnie nie.
Czy to, co wyszło podoba mi się? Niespodziewanie tak!

I co najdziwniejsze, chyba trochę ten róż jednak polubiłam ;) Nie jest to może miłość po wieki, ale lekka sympatia to już krok milowy!









3#
I już ostatni dzisiaj mój- nie mój wpis. Czemu nie mój? Ponieważ powstał on w "wędrującym art journalu" i miał swoją "zasadę" - każdy musiał wykonać wpis ze słowem znajdującym się w tajemniczej kopercie. Moim tajemniczym słowem była... tajemnica! Język ojczysty jak widać mi nie podszedł ;) 

Ale to nie jest istotne, istotne jest przesłanie, chyba najważniejsze z całej trójki... Szczególnie w dzisiejszych czasach jest to coś, o czym warto pamiętam, własnie dlatego, że tak łatwo o tym zapomnieć.






Art journal chyba na dobre zagościł na moim biurku :)

piątek, 22 sierpnia 2014

Tagi dwa

Ostatnio wiele się u mnie działo i nie miałam czasu praktycznie na nic... Nic nie zapowiada, że teraz będzie spokojniej. Jestem po przeprowadzce - co prawda przeprowadziłam się dwie ulice dalej, ale wierzcie mi, że w sumie to żadna różnica. Dopiero w takich chwilach człowiek uświadamia sobie ile ma rzeczy i ile z tych rzeczy, o zgrozo, musi wnieść na trzecie piętro ;) Jednak były też plusy tych tygodni bólu i cierpienia - mam nowe biurko, nowy regał, a to oznacza nowy scrapkąt, gdy uporam się już z wszystkimi zaległościami i chociaż na chwilkę zapanuje tam porządek, na pewno nie powstrzymam się przed pochwaleniem.

Co jeszcze działo się przez te tygodnie? Mój przyjaciel i osoba, której bardzo, bardzo kibicuję dostał się do grona Educatorów Primy Marketing! Mowa oczywiści o Mariuszu Gierszewskim. Jestem z Niego przeokropnie dumna (kto by nie był?) i wiem, że szykuje nam się rok pełen wrażeń i niezapomnianych przeżyć. Wiem, że Mariusz przygotowuje już całą serię świetnych warsztatów wypchanych produktami Primy, na które koniecznie musicie się skusić! 


Przez ten czas również zdążyły się odbyć 2 nowe wyzwania z projektu Scrap'n'skill. Z rezultatem jednego przychodzę dzisiaj, a drugi jest jeszcze odrobinkę w tyle i czeka na zdjęcie. 


Co było naszym zadaniem tym razem? Stworzenie dwóch tagów i dwóch kompletnie odmiennych stylach - jeden miał być delikatny, romantyczny, inspirowany pracami Enczy, drugi zaś mocno mediowy, bałaganiarski, inspirowany pracami Aidy i Moniki. W obydwóch pracach musiały pojawić się 3 wspólne elementy. 



Przy tworzeniu tych dwóch tagów od razu wiedziałam, z którym będę miała większe trudności - nadal uczę się tworzyć jasne prace, wydaje mi się, że idzie mi to wciąż dość opornie ;) I w tym przypadku nie mogłam się powstrzymać, by nie dodać kontrastujących elementów w postaci ciemniejszego, prawie czarnego papieru i kilku chlapnięć :) Pojawiło się też sporo warstw, które nie są mi straszne, jasne, romantyczne kolory róż i szary, zdystansowany podwójnie napis, tuszowania "enczowa" koronka oraz kompozycja kwiatowa. Chociaż wiem, że nad delikatnymi pracami muszę jeszcze trochę poćwiczyć, to mam nadzieję, że udało mi się zachować ten klimat oraz trochę "oswoić" go z własnym stylem.













Drugi tag zdecydowanie tworzyło mi się łatwiej, dobrze się czuję w tej stylistyce, tych kolorach i bałaganie - nie potrzebowałam zbytnio się inspirować, jednak przepiękna kartka Aidy sprawiła, że wiedziałam, że na pewno sięgnę po kolekcję Cartographer - notabene moją ulubioną. A z tymi papierami i dodatkami prace naprawdę robią mi się same ;) Pojawiło się tutaj mediowe tło, chlapania, darcia, kwiaty, metalowe dodatki oraz gaza i kołtuny z czarnej nitki, fajnie oddające ten mroczniejszy, bałaganiarski styl.

Zgłaszam go do Retro Kraft Shop na sierpniowe Retro Pracę. Z Retro Kraft Shopu pochodzą obie żarówki (jedne z rupieciarni, drugi to zestaw primy), kolekcja Cartographer  oraz kwiaty Cartographer.










Elementami wspólnymi dla obu prac są pistacjowe oraz małe szare róże Primy, zielone hortensje, wstążka vintage w tym samym kolorze oraz listki wycięte z tego samego papieru i fragment dziurkaczowej koronki. Oba tagi wytuszowane zostały distressami pumice stone oraz vintage photo.







wtorek, 29 lipca 2014

Bałaganiarskie LO

Chciałabym Wam dzisiaj opowiedzieć o pewnym projekcie.
Posłużę się troszkę notką z naszego projektowego bloga.

A więc o co chodzi?
(nie zaczynaj zdania od "a więc")


Scrap’n’skill to projekt, którego celem jest szeroko pojęty scrapowy rozwój – szlifowanie warsztatu, praca z różnymi formami, materiałami i stylami, a także wyzbycie się swoich prywatnych ograniczeń.

Zostałam zaproszona do tego właśnie projektu, nie mylcie tego z żadnym DT, tu nie o to chodzi - to projekt z inicjatywy samych zainteresowanych i dla nas samych - gdzie mam na myśli tutaj każdego, kto zechce. Bawić się z nami może naprawdę każdy! Nie ważne, czy scrapujesz od wczoraj, od roku, czy od 10 lat - jeśli jest coś, czego chciałbyś spróbować, w czym chciałbyś się rozwinąć lub jeśli masz jakieś ograniczenia wewnątrz siebie i boisz się czasem za coś zabrać to jest to projekt właśnie dla Ciebie! Bo nie ważne skąd startujesz, ważne gdzie chcesz się znaleźć i co osiągnąć :)

Ja na początku tego roku napisałam całą listę moich noworocznych postanowień, pełną punktów o próbowaniu czegoś nowego - na razie udało mi się ją chyba całą "odhaczyć" i chcę więcej!
A ten projekt daje świetną ku temu okazję.

Projekt będzie pełen różnych fajnych wyzwań, może innych od tych, które  do tej pory spotykaliście, bo nastawionych na rozwój i wyjście z bezpiecznej strefy.
Mam nadzieję, że ktoś zechce się do nas przyłączyć, swoje prace można podlinkowywać w komentarzach pod postem na projektowym blogu - nie ma inlinkz z prostej przyczyny - nie obowiązują tu żadne ograniczenia czasowe, na rozwój nigdy nie jest za późno ;)

Oczywiście, gdyby były jakieś pytania chętnie na nie odpowiem.

TU możecie odwiedzić blog Scrap'n'skill i zobaczyć inne prace dziewczyn oraz przyłączyć się do naszej zabawy!




A oto moja pierwsza praca stworzona w ramach projektu Scrap'n'skill - BAŁAGANIARSKIE LO.

Opowiem Wam w kilku słowach, co było moją inspiracją i jednocześnie problemem, z którym się zmierzyłam tworząc tego scrapa.

Wszystko zaczęło się od pomysłu. Ja mam ciągły problem z brakiem zdjęć, które fajnie nadają się do oscrapowania. Dlatego pierwszym pomysłem było zrobienie zdjęcia mojego biurka w trakcie pracy nad wpisem do art journala oraz napis "I love this mess on my desk", bo cóż kocham ten bałagan na moim biurku bardzo ;) 

 I właśnie te zdjęcia później były uwarunkowaniem całej pracy, bo moja drukarka postanowiła ze mną nie współpracować i zdjęcia, które były w odcieniach szarości z pozostawieniem w kolorze jedynie istotnych elementów na biurku, wyszły fioletowo-granatowe. I to zaburzyło cały mój pierwotny plan, łącznie z tym, że słowo MESS, które również jest drukowane i wycinane było pierwotnie żółto-pomarańczowe. I bardzo się cieszę, że tak się stało, ponieważ zapewne nie użyłabym ani tych kolorów, ani tych papierów w swojej pracy - musiałam zacząć szybko myśleć, jak ten temat ugryźć inaczej, mniej bezpiecznie. I spróbowałam czegoś nowego.







I trochę szczegółów:








A tak wyglądały zdjęcia wyjściowe, które przygotowałam: